Pięciu chłopaków posyłało serdeczne uśmiechy w moją stronę. Z własnego przymusu odwzajemniłam uśmiech.
- No to ty nas już chyba znasz - zabrał głos Louis.
Prychnęłam.
- A kto by nie znał? Nastolatki za wami szaleją.
- Ty jesteś nastolatką - zauważył zgryźliwie Liam .
- Taak, jestem dzieckiem Nirvany - pokazałam mu język.
Harry się zdziwił.
- Słuchasz rock'a ?
Pokiwałam głową w potwierdzeniu.
- No to już mamy wspólną cechę.
- To co chciałabyś iść do baru ? - zapytał Zayn.
- Nie wypada mi iść.
Wbili we mnie tępe miny.
- Mój brat się dopiero co znalazł, a ja - jąkałam się - No mi nie wypada wychodzić z wami. To tylko wam zrujnuję reputację.
- Nie jesteś biedna, Jules. Nie jesteś jakimś menelem spod sklepu więc nie zrujnujesz nam reputacji - " pocieszył " mnie Harry.
Louis przytaknął : Właśnie.
Zmarszczyłam brwi.
- Jej..dzięki ?
- No, ale do baru chyba nie pójdziesz w sukience ? - zmierzył mnie od góry do dołu Zayn.
- To poczekajcie na mnie przed domem, pójdę się ubrać.
Zgodzili się, a ja pognałam przez drzwi domu.
Ciotka, George i matka nadal siedzieli i " rozmawiali". Nawet nie widzieli jak wbiegłam do domu.
Szybko założyłam na siebie ciuchy , uczesałam się i wybiegłam z powrotem do chłopców.
- Wow, świetnie wyglądasz- powiedzieli chórem.
Trochę się speszyłam bo nie każdy tak mówi.
- To co wsiadamy w samochód i do baru? Jest już blisko 20.00 - spojrzał na zegarek Niall.
- Harry- prowadzisz - dodał Liam.
Hazza uśmiechnął się i razem poszliśmy na parking, gdzie zaparkował samochód.
- A do jakiego baru jedziemy?- zapytałam niepewnie gdy zapinałam pas.
- Zobaczysz dziecinko - pogłaskał mnie po głowie Louis.
- Dlaczego dziecinko? - podniosłam brew.
- Bo jesteś moją dziecinką.
- Ledwo mnie znasz.
- Zayn opowiedział tyle ile trzeba.
Wychyliłam się do przodu do Zayna i Harry'ego.
- Dzięki ZAYN.
Zaśmiał się - Nie ma sprawy.
Harry przekręcił kluczyki i pojechaliśmy do baru.
* * *
W aucie cały czas się wygłupialiśmy, zapomniałam o moich domowych problemach, o matce i George'u.. Widocznie trochę czasu wystarczyło by dobrze się poznać.
Weszliśmy do spelunki. Stoliki, no bar, rzutki, bilard...i scena. Scena do karaoke. Przy barze siedziały dwie dziewczyny.
Jedna z nich wstała i podeszła do nas. Zmierzyła mnie i chłopaków wzrokiem.
- A co ty analizujesz nas do śledztwa czy co ?- zażartował z niej Lou.
Szturchnęła go w ramię i uśmiechnęła się.
- Chciałbyś, Tomlinson.
- Jules to jest Shannon. - przedstawił nas Liam.
- Hej, Jules. - wystawiła rękę.
Uścisnęłam ją.
- A poza tym, Liam - mówi się Shay. - poprawiła go.
On wziął ją pod ramię.
- Tak czy owak to jest moja najlepsza przyjaciółka.
Ona się wyszczerzyła i pokiwała twierdząco głową.
- A teraz na scenę zapraszamy Shay Lindt. - zapowiedział ktoś na scenie.
- Życzcie mi powodzenia - puściła do nas oczko i ruszyła pędem na scenę. Wzięła mikrofon, a z głośników zaczęła wybrzmiewać melodia do piosenki Rihanna- We found Love.
Usiedliśmy przy stoliku wieloosobowym prawie że przed sceną.
Wszyscy machali głowami, albo to zaczęli tańczyć na parkiecie.
- Wow, jest świetna - skomplementowałam.
- Co nie - powiedział Harry.
Słuchaliśmy całej jej piosenki. Gdy melodia ucichła, zabrała głos:
- A teraz chciałabym poprosić na scenę moją koleżankę: Jules !
Zamarłam. Przecież ja nie umiem śpiewać. ! Rozejrzałam się tępo po pomieszczeniu, a potem błagalnie na Zayna.
- Proszę, wyciągnij mnie z tego jakoś...- szepnęłam.
- Nie mogę, jak Shay się uprze to już nie ma ucieczki.
- Czekamy - powiedziała ponownie blondynka .
Wstałam i ostrożnie poszłam na scenę. Wręczyła mi drugi mikrofon.
- Zaśpiewasz piosenkę solo, potem zaśpiewamy razem - wyjaśniła.
- Nie, Shay ja nie umiem!
- Jaką piosenkę ci zagrać lala ? - odezwał się DJ, a Shay zeszła pod scenę.
- U-Use Somebody - Kings Of Leon - wydukałam.
W barze było sporo osób, a ja właśnie miałam zrobić z siebie pośmiewisko.
Leci melodia. Odśpiewałam pierwsze słowa. Śpiewałam dalej i raz co raz zerkałam na ludzi. Może to dziwnie zabrzmi, ale kopary opadły im w dół. Zerknęłam jeszcze na Shay- ona tylko bez słowa mi się przyglądała i machała głową w rytm.
Skończyłam i zaczęły się oklaski. Musiałam spalić buraka.
Potem zaśpiewałyśmy razem piosenkę Little Mix - Wings. Podzieliłyśmy się tak, że ja śpiewałam to co Perrie i Jade, a ona to co Jesy i Leigh-Anne.
Potem wróciłyśmy razem do stolika.
- I co było tak okropnie ? - zażartował Harry.
- Nie - pokazałam język.
- Posłuchaj..Jules możemy iść porozmawiać na zewnątrz?- zapytał nagle Zayn.
Nie wiedziałam o co mu może chodzić, ale zgodziłam się i wyszliśmy razem na zewnątrz.
Ustaliśmy naprzeciwko siebie.
Zamykał i otwierał usta, więc zaczęłam pierwsza.
- Zayn..nie bardzo mi się podoba, że rozpowiedziałeś o mojej sytuacji w domu..Mogłeś zatrzymać to dla siebie..- skarżyłam się mu i nagle stało się coś..czego nie spodziewałabym się po nim . Jego ręce trzymały mnie za ramiona, a usta spoczęły na moich. odwzajemniałam ten pełen czułości pocałunek. Oderwał się ode mnie i przegryzł dolną wargę.
- Widzisz kogoś kto by nam teraz przeszkodził ? - szepnął.
Nie mogłam wydobyć z siebie słowa. Pokręciłam tępo głową na "Nie".
Uśmiechnął się i znowu ostrożnie się do mnie przybliżył. Czekałam. Patrzyłam na jego usta, by znowu znalazły się na moich. I stało się. Czułam bijące od niego ciepło, jego dłonie gładzące mnie po karku, ramionach..
Uśmiechnęliśmy się do siebie szczerze i wróciliśmy do lokalu. Zajęliśmy miejsca obok chłopaków i Shay. Niall nerwowo rozglądał się po pomieszczeniu.
- Chłopie, co ty się tak rozglądasz?- zapytał zirytowany Louis.
-----------------------
Tu już odbiegłam od tego " dramatyzmu" ;p I znowu - krótkie. Ale chodzi mi o to , by urywać w niektórych momentach i przez to wychodzi krótsze ;p Mam nadzieję, że nie jesteście źli za taką długość opowiadania :)


Fajny rozdział. Czekam na NN:D
OdpowiedzUsuńhttp://opowiadanie-1d-boys.blogspot.com/